Grupa Sędzia Główny - Z historii polskiej sztuki performance ("GrinZin")

Grupa Sędzia Główny to duet pochodzący z Zielonej Góry, tworzony przez Karolinę Wiktor i Aleksandrę Kubiak. Od 2001 roku wykonały kilkadziesiąt akcji. Pod koniec pierwszej dekady tego wieku mówiono, że dzięki nim ponownie odżył w Polsce performance.


Pracę dyplomową (2004) zrealizowały w gabinecie Rektora. Postanowiły odwrócić porządek i zadrwić z formy egzaminu. Stanęły niczym lalki zamknięte w wielkich tekturowych pudełkach z napisem „wypróbuj przyszłego magistra”. Od inwencji i odwagi profesorów zależał efekt ich dyplomu. Nazywam się Aleksandra Kubiak nie mam wpisanej w pamięć odpowiedzi na twoje pytanie. 

Zanim Sędzia zdobył tytuł magistra miał już za sobą kilka ważnych akcji. Podczas wystawy „Sztuka beze mnie nie ma sensu” wykonały akcję „Hot-dog Twister” (Galeria Stara Winiarnia, Zielona Góra 2003). Zbudowały gigantyczną kanapkę i położyły się wewnątrz jako parówkowa wkładka. Była też polsko-amerykańska flaga, keczup i kruche liście sałaty: zjedzcie nas, przecież żyjemy w szowinistycznym konsumpcyjnym świecie. W tym samym roku w gdańskim klubie Modelarnia w Noc Świętojańską Sędzia dokonał „Jajeczkowania”. Czy moja wolność to dowolność czy powinność? Dziewczyny wypychały z pochwy ugotowane na twardo jajka, które rozgniatały i zjadały częstując nimi publiczność. Były to czasy kontrowersji wokół pływającej „kliniki aborcyjnej”, która przypłynęła ze Szwecji do Władysławowa.

Działania Sędziego wpisują się w tradycję body-artu, nawiązują do polskiego performance z lat 70/80-tych (m.in. do Natalii LL i duetu Kwiekulik). Dotykają problemów patriarchalności kultury, konsumpcjonizmu, seksizmu i uprzedmiotowienia kobiety. Wiele z nich ma wymiar osobisty, związany z trudnymi relacjami rodzinnymi i innymi niełatwymi przeżyciami. Jak twierdzą artystki, ta wiedza nie jest widzom potrzebna, to jest osobista strona ich występów, intymna forma publicznego oczyszczenia się. Sędzia sięga do ukrytych pragnień, mrocznych tajemnic i ciężkich traum. Testuje wytrzymałość własną i widza w ekstremalnych warunkach. Wykorzystuje formę ekshibicjonizmu, perwersji, sadomasochizmu. 

Jak pisał jeden z dziennikarzy, są „młode, ładne i chętnie się rozbierają”. Ale ich nagość nie jest tylko erotyczna. To także nagość samoofiary. Jest podstępem i prowokacją wciągającą w zaaranżowaną grę: odsłoń się – pokaż kim jesteś – oczyść się. Performerki są bierne i posłuszne, doznają upokorzenia i cierpią. Nie tylko symbolicznie ale też zupełnie realnie. Jest to klasyczna formuła performance – doprowadzić siebie do skrajnego wyczerpania.

W emitowanym na żywo w TVP Kultura programie „Noc artystów" zainscenizowały „Telegrę” (2005), podczas której wykonywały rozkazy dzwoniących do studia widzów. Identycznie ubrane, oddzielone, niewidzące siebie nawzajem, na życzenie rozbierały się, ubierały, wyrażały emocje, udawały przedmioty. Upokorzenie i cierpienie stawia je w oczach widzów w moralnie uprzywilejowanej pozycji. Rodzą się ambiwalentne odczucia. Od niesmaku do współczucia, od oburzenia po litość i aktywną pomoc. Na festiwalu „Interakcje” w Piotrkowie Trybunalskim Sędzia Główny przeprowadził eksperyment socjokulturowy na mężczyznach. Performerki dokonały samo-uprzedmiotowienia poprzez wystawienie siebie jako nagrody w grze w lotki („XXX”, 2005). Nagrodą była możliwość posiadania ich przez kilkanaście godzin na warunkach umowy sporządzonej przez prawnika. Kobiety doznają upokorzenia. Upokorzenia od mężczyzn i od samych siebie. Akcja skończyła się mordobiciem i demolką.

W „Rozdziale XXIX” (2005) artystki leżały przez godzinę w akwarium wypełnionym lodem aby zahibernować pamięć o chorym ojcu Karoliny. W „Rozdziale LXXV” (2008) uderzały z rozbiegu w metalową kurtynę, za którą siedzieli wygodnie widzowie. Słyszeliśmy uderzenia i odgłosy bólu, a twardość kurtyny była metaforą naszego dystansu. Kontekst był umowny ale ból prawdziwy. To nie był teatr. Teatr rządzi się innymi prawami niż performance. Sędzia pokazał to w akcji „Wirus” (2006), w której wykorzystując widzów i sprawdzoną w „Telegrze” strategię prowokacji poprzez bierność, zawirusował przedstawienie teatralne.

Od samego początku ważnym aspektem działań Grupy była jej wewnętrzna dynamika. Dwie silne kobiece osobowości pracując razem przez wiele lat, stworzyły symbiotyczną relację. Podczas występów Ola i Karolina stawały się jednym hybrydalnym bytem – Sędzią Głównym. W „Rozdziale III” (2002), zawinięte w folię i zamknięte w tubach z przezroczystej  pleksi, podtrzymywały się wzajemnie przy życiu dzięki  rurce, którą z ust do ust przesyłały sobie tlen. W „Rozdziale XXV” (2005) na wystawie „Dzień Matki” w warszawskiej Galerii XX1 stały się jednym ciałem poprzez połączenie swoich ust i pochw plastikowymi rurkami. To była symbiotyczna ale też skomplikowana, wieloznaczna relacja. Miłość i nienawiść, przyjemność i ból leżą blisko siebie podobnie, jak kartka papieru, której przeciwległe krawędzie po zakrzywieniu stykają się ze sobą. W performance „Wenus” (2003) dziewczyny całowały się w świetle horoskopu połączone rurkami zamocowanymi za pomocą igieł wbitych w ciało. To były narodziny współczesnej neurotycznej Wenus.

W 2009 roku nakładem BWA w Zielonej Górze ukazała się książka dokumentująca dotychczasowe działania Grupy Sędzia Główny. Obok Wojciecha Bąkowskiego i Jakuba Ziółkowskiego, w 2010 Sędzia Główny został mianowany do Paszportów Polityki: „za całkowite i konsekwentne oddanie się sztuce żywej w postaci często bardzo intymnych, pełnych emocji, skłaniających do interakcji i reakcji działań performance”. Z powodu poważnej choroby Karoliny od 2010 roku działalność Sędziego jest zawieszona. Czy będzie ciąg dalszy? Wszystko wskazuje na to, że to już zamknięta historia w dziejach polskiej sztuki performance.